Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Tajemniczy wujek - Przypadki Bartka Przypadka cz. 4.

- Właśnie wróciłem z Australii. Tak się złożyło, że miałem w okolicy coś do załatwienia i postanowiłem, że zrobię wam niespodziankę - mówił wujek popijając kawę. - Tylko komórka mi padła i nie miałem jak zadzwonić. W dodatku ta burza...
- Tak, ta burza... - powtórzył za nim Bartek, który wpatrywał się w jeden punkt, siedząc na sofie i pijąc herbatkę miętową.

Chłopak siedział na sofie, nogi miał podkulone, a w ręku trzymał kubek ożywczego naparu, mającego za zadanie postawienie go na nogi. Z uwagą przysłuchiwał się rozmowie rodziców i tajemniczego wujka.

Przypadki Bartka Przypadka cz. 2.

Deszcz bardzo mocno padał, wiatr poprzewracał nawet kosze na śmieci. Raz po raz niebo przecinały błyskawice, a grzmoty długo dźwięczały w uszach. Z każdą chwilą robiło się jakby ciemniej.

Bartek spojrzał przez małe okienko przy drzwiach. Chłopak ujrzał mężczyznę, który pukał do domu sąsiadów znajdującego się naprzeciw. Jegomość był ubrany cały na czarno. W sumie tylko tyle dało się zobaczyć, gdyż aura niespecjalnie sprzyjała obserwacjom.

Jegomość kilka razy stukał w drzwi, naciskał również dzwonek. Bartek przypomniał sobie, że przecież jego tata, kiedy z mamą wyjeżdżali do sklepu, pozdrawiał sąsiadów, pakujących samochód. Po chwili odjechali w kierunku centrum miasta. Chłopak nie pamiętał, żeby przed ulewą ktoś wracał...

Przypadki Bartka Przypadka - cz. 1

Było ciepłe popołudnie. Można rzec, że nawet upalne i duszne. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że burza jest nieunikniona.

Rodzice Bartka postanowili odwiedzić wielki supermarket, znajdujący się parę kilometrów za miastem. Po pierwsze - kończyły się zapasy wody, a po drugie, nie ma co ukrywać, hala sklepowa była klimatyzowana, co zapewniało przynajmniej chwilową ulgę.

Około godziny 18:00 Bartek został sam w domu. Słońce świeciło jeszcze mocno, chociaż na horyzoncie widać już było ciężkie, stalowe chmury. Chłopak spojrzał na nie i chyba po raz pierwszy w życiu żałował, że nie pojechał z rodzicami na zakupy. Coś niepokojącego było w tych cumulusach. Bartek jeszcze nie wiedział, jak wiele miał racji.

Pierwsze koty... przez płoty - Przypadki Bartka Przypadka, cz. 8

Rozmowa zakończyła się jeszcze przed południem. Bartek nie czuł się oszukany, okłamany... W sumie sam nie wiedział, co ma myśleć o zaistniał...