To była lekcja języka polskiego w klasie czwartej "a", Roku Pańskiego 2013. Tłumaczyłem dzieciakom zawiłości tworzenia opowiadań. Krok po kroku, słowo po słowie, akapit po akapicie. Najlepiej uczy się na konkretach, więc zacząłem snuć opowieść o małym chłopcu, który sam został w domu w czasie burzy... Stety albo niestety, historia chwyciła i zostałem niejako przymuszony do kontynuowania opowiadania. Zapału starczyło na pięć odcinków... Wtedy!
Bartek jednak nie daje o sobie zapomnieć. Wierzę, że wszyscy doczekamy zatem dalszego ciągu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Pierwsze koty... przez płoty - Przypadki Bartka Przypadka, cz. 8
Rozmowa zakończyła się jeszcze przed południem. Bartek nie czuł się oszukany, okłamany... W sumie sam nie wiedział, co ma myśleć o zaistniał...
-
Tajemniczy mężczyzna spojrzał w lewo, następnie skierował swoją głowę w prawo. Bartek mógł teraz przyjrzeć się mu bardzo dokładnie. Gość ubr...
-
- Właśnie wróciłem z Australii. Tak się złożyło, że miałem w okolicy coś do załatwienia i postanowiłem, że zrobię wam niespodziankę - mówił ...
a ja bylem na tej lekcji :D pozdrawiam Pana Szymona :D
OdpowiedzUsuń