Tajemniczy mężczyzna spojrzał w lewo, następnie skierował swoją głowę w prawo. Bartek mógł teraz przyjrzeć się mu bardzo dokładnie. Gość ubrany był, jak wcześniej zaobserwował chłopak, cały na czarno. Teraz jednak widział więcej szczegółów.
Po pierwsze nieznajomy miał na głowie czarny kapelusz, z szerokim rondem. Podobne widział Bartek w westernach. Sądząc po stanie nakrycia, był już bardzo wysłużony. Takie samo wrażenie sprawiał skórzany płaszcz, sięgający do kolan, dżinsowe spodnie oraz buty. Właśnie buty najbardziej przerażały chłopca, choć sam nie wiedział dokładnie dlaczego. Były to glany, które musiały służyć właścicielowi już wiele lat, o czym świadczyły liczne przetarcia. Z kolei na cholewce błyszczały ćwieki.
Nieznajomy odwrócił się w stronę kryjówki chłopca, odchylił nieco kapelusz i... patrzył. Bartek poczuł ciarki na plecach. Był przekonany, iż jego schron został zdekonspirowany. Nie poruszył się jednak... Widział teraz twarz "czarnego": ciemna broda, szerokie usta, duży nos i oczy, które były niesamowicie niebieskie. Czuł na sobie ich spojrzenie.
- Pójdziesz ze mną. - odezwał się nieznajomy. - Pójdziesz ze mną. - powiedział ponownie, gdyż za pierwszym razem nie doczekał się reakcji.
Bartek ani myślał się poruszyć. Strach sparaliżował go i choćby chciał, nie był w stanie wykonać żadnego ruchu. Nie wiedział, co robić. Po prostu się bał.
- Wyjdź stamtąd. - ponownie powiedział nieznajomy, cały czas spokojnym, lecz stanowczym tonem.
To, co uczynił chłopak zaskoczyło jego samego, gdyż rozsunął płaszcze i zrobił jeden krok. Mógłby przysiąc, że jegomość jest jakimś magiem, czarownikiem lub kto tam wie kim jeszcze. Z pewnością dysponuje nadnaturalnymi siłami, które zmusiły Bartka do opuszczenia kryjówki.
Teraz stali naprzeciw siebie, w odległości około dwóch metrów. Przypatrywali się sobie w milczeniu. Chłopak nie wiedział kompletnie, co ma zarobić - uciekać, błagać o litość, czy... I wtedy kolejny piorun uderzył gdzieś bardzo blisko...
- W końcu cię odnalazłem, młodzieńcze. Teraz wyrównamy nasze rachunki. - głos nieznajomego nie brzmiał już przyjaźnie, chociaż czy kiedykolwiek tak było.
Bartek głośno przełknął ślinę. Nie był w stanie wykrztusić z siebie żadnego słowa. Nagle usłyszał odgłos zamykanych drzwi samochodu, który najwidoczniej zaparkowano na podjeździe.
To rodzice! Są w niebezpieczeństwie!!! Jak ich ostrzec? - myślał gorączkowo w duchu.
Było jednak za późno. Słyszał już, jak dwie pary stóp są stawiane na kolejnych schodach, jak zbliżają się do drzwi. Teraz już widział sylwetkę matki oraz ojca. Jego słów, na widok nieznajomego, przypominającego Hagrida,, nie zapomni do końca życia...
- Kuzyn Rudolf?! Kuzyn Rudolf! Kopę lat! Nie spodziewał się ciebie. Co cię do nas sprowadza? Widzę, że poznałeś już naszego syna Bartka. - z nieukrywaną radością powiedział tata Przypadek.
- Kuzyn Rudolf? Czyli wujek Rudolf? - w końcu odezwał się Bartek.
Ostatnią scenę, jaką zarejestrował jego mózg, był serdeczny uścisk nieznajomego oraz ojca. Po czym chłopak zemdlał...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pierwsze koty... przez płoty - Przypadki Bartka Przypadka, cz. 8
Rozmowa zakończyła się jeszcze przed południem. Bartek nie czuł się oszukany, okłamany... W sumie sam nie wiedział, co ma myśleć o zaistniał...
-
Tajemniczy mężczyzna spojrzał w lewo, następnie skierował swoją głowę w prawo. Bartek mógł teraz przyjrzeć się mu bardzo dokładnie. Gość ubr...
-
Było ciepłe popołudnie. Można rzec, że nawet upalne i duszne. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że burza jest nieunikniona. Ro...
To była bardzo ciekawa i zaskakująca historia. Czy na tym blogu znajdować się będą jeszcze tego typu opowiadania? =D
OdpowiedzUsuńTak, jak pisałem już w "Księdze Gości", nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa w przypadku "Przypadków Bartka Przypadka". :)
OdpowiedzUsuńLubię czytać takie historyjki. Mam nadzieję, że będzie ich więcej! "Przypadki Bartka Przypadka" bardzo mi się podobają, ale nie rozumiem jednej rzeczy : dlaczego wujek Rudolf próbował włamać się do sąsiadów Bartka? Poza tym historyjka jest niesamowita! Chciałabym, żeby pan Waliczek napisał więcej historyjek o Bartku Przypadku! :)
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńWłaśnie mnie na lekcji Polskiego też ta sytuacja zaciekawiła. No bo skoro to był wujek to po jakiego grzyba włamywał się do domu sąsiadów. Nie rozumiem ale poza tym wszystko świetne.
OdpowiedzUsuńA zresztą co tu słownictwo chwalić kiedy to Polonista :D
Właśnie przeczytałem "Przypadki Bartka Przypadka". Uważam, że są bardzo ciekawe. Nie mogę się doczekać kolejnej części. POZDRAWIAM!!! Samuel
OdpowiedzUsuń