Bartka zamurowało. W sumie nie wiedział, co ma o tym myśleć. Na początku sądził, że się przesłyszał, ale mina wujka mówiła wszystko. Teraz to bał się w ogóle myśleć…
- Bartku! - zaczął wujek, patrząc przed siebie. - Jeszcze wiele rzeczy musisz się o mnie dowiedzieć zanim na dobre nasza przygoda się rozpocznie. Niektóre moje umiejętności są zabawne, inne mogę cię nieco przerazić. Ty jednak nie musisz się mnie obawiać - zakończył z wielkim uśmiechem. - Chyba, że staniesz przeciwko mnie…
Teraz już Bartek wiedział, że wujek żartuje. Co nieco poznał się na jego poczuciu chumoru, chociaż jeszcze zdarzało się, że go nabierał. Bartek nie lubił, kiedy wuj Rufus żartował “na poważnie”. I rzeczywiście tak było - wujek zaczął opowiadać dowcipy, śmieszne historie, które były jego udziałem, aż czas przyjemnie płynął. Bartek dowiedział się m. in. że wujek zwiedził niemalże cały świat - począwszy od polskich Tatr, poprzez puszczę Amazońską, afrykańskie pustynie, po rosyjską tajgę i biegun północny.Ze wszystkich tych wypraw przywiózł niezliczoną ilość przygód oraz wspomnień. Zwierzył się nawet Bartkowi, iż nosił się z zamiarem spisania tego i wydania książki. Już nawet zaczął, ale jakoś nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu na dłużej
- Byłem niemalże wszędzie, a nawet jeszcze dalej… - powiedział, a w jego słowach nie było pych czy zarozumialstwa.
Godziny mijały, a nasza ekipa jechała i jechała, co jakiś czas zatrzymując się, aby coś zjeść lub… wiadomo po co. Oczywiście wujek musiał napić się kawy. Mawiał, że w jego żyłach nie płynie krew tylko właśnie kawa.
- Czas przejść do rzeczy… - oznajmił Rufus na kolejnym już przystanku. Byli daleko od domu, wiele godzin i kilometrów zostawili za sobą. Wszak ich podróż trwała już blisko 10 godzin i słońca nie było na niebie. - Naszym zadaniem jest odnaleźć dość niepozorny, aczkolwiek ważny przedmiot - ciągnął swój wywód, a Bartek niemalże spijał mu słowa z ust.
- A co dokładnie?
- Myślałem, że już nigdy nie zapytasz - Rufus wyraźnie się ucieszył. - Już myślałem, że cię to nic nie interesuje.
- Wręcz przeciwnie… - powiedzieli jednocześnie.
Bartek przypomniał sobie sytuację z samochodu. Jak i wtedy, tak i teraz zdumiał się, był zaskoczony, trochę zbity z tropu. Jednak wtedy puścił to mimo uszy. Teraz już jednak sprawa robiła się poważniejsza… Bał się jednak zapytać o to wujka.
- Czy chcesz coś jeszcze wiedzieć? - zapytał Rufus, a po minie chłopca wyraźnie było widać, że jest zaskoczony.
- Ano tak, tak… Co to jest za przedmiot?
- Gwóźdź.
- Gwóźdź?
- Tak, gwóźdź…
- Gwóźdź?
- Ale nie taki zwykły i tak prosto nie będzie można go zdobyć… Tzn. odnaleźć. - szybko poprawił się wujek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz