wtorek, 7 czerwca 2016

Gwóźdź - Przypadki Bartka Przypadka, cz. 5

Bartka zamurowało. W sumie nie wiedział, co ma o tym myśleć. Na początku sądził, że się przesłyszał, ale mina wujka mówiła wszystko. Teraz to bał się w ogóle myśleć…
- Bartku! - zaczął wujek, patrząc przed siebie. - Jeszcze wiele rzeczy musisz się o mnie dowiedzieć zanim na dobre nasza przygoda się rozpocznie. Niektóre moje umiejętności są zabawne, inne mogę cię nieco przerazić. Ty jednak nie musisz się mnie obawiać - zakończył z wielkim uśmiechem. - Chyba, że staniesz przeciwko mnie…

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Tajemniczy wujek - Przypadki Bartka Przypadka cz. 4.

- Właśnie wróciłem z Australii. Tak się złożyło, że miałem w okolicy coś do załatwienia i postanowiłem, że zrobię wam niespodziankę - mówił wujek popijając kawę. - Tylko komórka mi padła i nie miałem jak zadzwonić. W dodatku ta burza...
- Tak, ta burza... - powtórzył za nim Bartek, który wpatrywał się w jeden punkt, siedząc na sofie i pijąc herbatkę miętową.

Chłopak siedział na sofie, nogi miał podkulone, a w ręku trzymał kubek ożywczego naparu, mającego za zadanie postawienie go na nogi. Z uwagą przysłuchiwał się rozmowie rodziców i tajemniczego wujka.

Przypadki Bartka Przypadka - cz. 3.

Tajemniczy mężczyzna spojrzał w lewo, następnie skierował swoją głowę w prawo. Bartek mógł teraz przyjrzeć się mu bardzo dokładnie. Gość ubrany był, jak wcześniej zaobserwował chłopak, cały na czarno. Teraz jednak widział więcej szczegółów.

Po pierwsze nieznajomy miał na głowie czarny kapelusz, z szerokim rondem. Podobne widział Bartek w westernach. Sądząc po stanie nakrycia, był już bardzo wysłużony. Takie samo wrażenie sprawiał skórzany płaszcz, sięgający do kolan, dżinsowe spodnie oraz buty. Właśnie buty najbardziej przerażały chłopca, choć sam nie wiedział dokładnie dlaczego. Były to glany, które musiały służyć właścicielowi już wiele lat, o czym świadczyły liczne przetarcia. Z kolei na cholewce błyszczały ćwieki.

Przypadki Bartka Przypadka cz. 2.

Deszcz bardzo mocno padał, wiatr poprzewracał nawet kosze na śmieci. Raz po raz niebo przecinały błyskawice, a grzmoty długo dźwięczały w uszach. Z każdą chwilą robiło się jakby ciemniej.

Bartek spojrzał przez małe okienko przy drzwiach. Chłopak ujrzał mężczyznę, który pukał do domu sąsiadów znajdującego się naprzeciw. Jegomość był ubrany cały na czarno. W sumie tylko tyle dało się zobaczyć, gdyż aura niespecjalnie sprzyjała obserwacjom.

Jegomość kilka razy stukał w drzwi, naciskał również dzwonek. Bartek przypomniał sobie, że przecież jego tata, kiedy z mamą wyjeżdżali do sklepu, pozdrawiał sąsiadów, pakujących samochód. Po chwili odjechali w kierunku centrum miasta. Chłopak nie pamiętał, żeby przed ulewą ktoś wracał...

Przypadki Bartka Przypadka - cz. 1

Było ciepłe popołudnie. Można rzec, że nawet upalne i duszne. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że burza jest nieunikniona.

Rodzice Bartka postanowili odwiedzić wielki supermarket, znajdujący się parę kilometrów za miastem. Po pierwsze - kończyły się zapasy wody, a po drugie, nie ma co ukrywać, hala sklepowa była klimatyzowana, co zapewniało przynajmniej chwilową ulgę.

Około godziny 18:00 Bartek został sam w domu. Słońce świeciło jeszcze mocno, chociaż na horyzoncie widać już było ciężkie, stalowe chmury. Chłopak spojrzał na nie i chyba po raz pierwszy w życiu żałował, że nie pojechał z rodzicami na zakupy. Coś niepokojącego było w tych cumulusach. Bartek jeszcze nie wiedział, jak wiele miał racji.

Pierwsze koty... przez płoty - Przypadki Bartka Przypadka, cz. 8

Rozmowa zakończyła się jeszcze przed południem. Bartek nie czuł się oszukany, okłamany... W sumie sam nie wiedział, co ma myśleć o zaistniał...